Witaj Na Portalu Grupa Media Informacyjne

   

 

 

 

 

 

 

                                                                 

 

 

 

 

 

 

 

 
Banner Ads Top
Headline Ads Banner

Prognozy – ludność na świecie Ekonomia społeczeństwo polityka

Prognozy – ludność na świecie

W ciągu 200 lat liczba ludności wzrosła siedmiokrotnie, osiągając ponad 7 miliardów. W ostatnich latach tempo przyrostu ludności na świecie nieco osłabło, ale nadal jest ono imponujące. Szacuje się, że obecnie co 12-13 lat populacja świata zwiększa się o 1 mld ludzi. Czy jest nas za dużo?

Powoli osiągamy kres wytrzymałości i tolerancji środowiska naturalnego na tak dużą liczbę użytkowników. Z roku na rok zmniejszają się zasoby mineralne i wodne Ziemi. Już teraz wykorzystujemy prawie cały światowy areał urodzajnych gleb uprawnych, a te, które uprawiamy w szybkim tempie ulegają wyjałowieniu i degradacji. Doprowadziliśmy do nieodwracalnych zmian klimatycznych, które w przyszłości mogą przynieść katastrofalne w skutkach podniesienie się poziomu mórz i oceanów. Nasza planeta powoli staje się miejscem przeludnionym i niezdolnym do wyżywienia wszystkich jej mieszkańców.

W takim razie należałoby się zastanowić, w jaki sposób rozwiązać ten problem. Tak naprawdę ludzkość ma dwie alternatywy, z których mogłaby skorzystać. Pierwsza, to znalezienie planety podobnej do Ziemi i przesiedlenie tam znacznej liczby ludności. Niestety w momencie, kiedy to nastąpi dla Ziemi może już być za późno (póki co nie odkryto jeszcze takiej planety, a możliwości technologiczne nie pozwalają nam na przeprowadzenie tego typu akcji przesiedleńczej). Druga alternatywa, już bardziej realna, to wprowadzenie na Ziemi na szeroką skalę polityki ludnościowej (zwanej też polityką demograficzną lub populacyjną) polegającej na kształtowaniu określonej liczby ludności odgórnie − przez państwo lub inną instytucję.

Początki polityki ludnościowej

Historia kontrolowania liczby ludności na świecie sięga daleko wstecz aż do czasów koczowniczych (…) W starożytności polityka ludnościowa determinowana była głównie potencjałem produkcyjnym żywności. Im dane państwo posiadało większy areał ziemi uprawnej i wyższą kulturę rolną, tym mogło wyżywić więcej obywateli. Należy jednak pamiętać, że kultura uprawy roli w tamtych czasach stała na wiele niższym poziomie niż w czasach obecnych. I nawet posiadanie dużych połaci ziemi uprawnej przez państwo, nie gwarantowało wyżywienia każdego obywatela (…)Dlatego też, nawet tak wielkie twory państwowe jak Chiny lub Imperium Rzymskie w czasach starożytnych prawie nieustannie zmagały się z klęskami głodu.

Problem przeludnienia i związane z nim klęski głodu poruszany był przez wielkich myślicieli tamtego okresu. W starożytnych Chinach głos w tej sprawie zabrał największy myśliciel chiński tamtej epoki Konfucjusz (551−479 r. p.n.e.), który wraz ze swoimi uczniami zajmował się tzw. koncepcją optimum ludności, w której:

postulował zachowanie właściwej proporcji między Ziemią a zaludnieniem,
zalecał władzom przemieszczenie ludności z regionów przeludnionych na niedoludnione,
zwracał uwagę na czynniki kształtujące przyrost ludności:
umieralność wrasta przy niedostatku żywności,
wojny zmniejszają przyrost liczebny ludności,
wysokie koszty ceremonii zaślubin zmniejszają częstotliwość zawierania związków małżeńskich.

W starożytnej Grecji ludźmi i polityką ludnościową zajmował się m.in. Platon (427−347 r. p.n.e.) oraz Arystoteles (384−322 r. p.n.e.). Autor „Dialogów” i wizji Atlantydy określił dokładnie, że aby osiągnąć najwyższe dobro (sprawność w rządzeniu) w greckim państwie-mieście (polis) liczba obywateli powinna wynosić 5040. Ta liczba obejmować miała wyłącznie ludzi wolnych, czyli mężczyzn mających prawa wyborcze. Wraz z kobietami, dziećmi i niewolnikami liczba ludności polis miała wynosić około 60 tysięcy mieszkańców. W jaki sposób Platon chciał osiągnąć taką liczbę mieszkańców państwa-miasta? W przypadku niedoludnienia zalecał: nagrody, porady, nagany dla młodych małżeństw celem zwiększenia liczby urodzeń, lub imigracje. W przypadku przeludnienia Platon proponował: prowadzić kontrolę urodzeń lub kolonizację innych obszarów przez nadwyżki mieszkańców polis (…)

Pierwszym państwem, o którym możemy powiedzieć, że świadomie i długofalowo prowadziło politykę ludnościową było Imperium Rzymskie. Ogromny rozwój terytorialny starożytnego Rzymu w I-II wieku p.n.e. spowodował powstanie de facto państwa imperialnego zamieszkanego głównie przez ludność podbitą. Rzymianie wśród wielu metod zwiększania swojej władzy na nowo podbitych terenach od I w. p.n.e. zaczęli prowadzić politykę propopulacyjną (prorodzinną) dla obywateli rzymskich, z których tworzona była armia. (…)

Polityka ludnościowa w średniowieczu i czasach nowożytnych

Średniowiecze to czasy, gdy o polityce ludnościowej decydowała głównie religia i konflikty pomiędzy nimi. Zarówno w świecie chrześcijan, jak i islamu głoszono hasła propopulacyjne.

W sferze wpływów religii rzymskokatolickiej realizacja tego hasła opierała się na wartościach ideologicznych i odbywała się poprzez:

potępianie: rozwodów, poligamii, aborcji i porzucania dzieci,
zalecanie powstrzymywania się od powtórnych małżeństw,
gloryfikowanie dziedzictwa i celibatu.

W świecie muzułmańskim popieranie szybkiego wzrostu ludności miało o wiele większy wymiar praktyczny. Stawiano na politykę proludnościową, gdyż po prostu uważano, że duża gęstość zaludnienia umożliwia lepszy podział pracy oraz większe militarne i polityczne bezpieczeństwo.

Wraz z upływem kolejnych wieków polityka ludnościowa z kwestii ideologicznej stawała się kwestią naukową i coraz bardziej pragmatyczną. W XVIII w., we wczesnym okresie czasów nowożytnych w Europie narodził się pogląd ekonomiczno-polityczny zwany merkantylizmem. Merkantyliści popierający wzrost gospodarczy i bogacenie się państw popierali także politykę proludnościową. Uważali, że o potędze państwa świadczy nie tylko jego bogactwo, ale także duża liczba ludności. Ich zdaniem tylko duże skupiska ludzkie zwiększają konkurencję, zachęcają do pracy, a tym samym przyczyniają się do zamożności kraju.

Zupełnie przeciwstawne poglądy głosili tzw. fizjokraci, czyli przedstawiciele nurtu zwanego fizjokratyzmem, powstałego we Francji w II poł. XVIII wieku. Uważali oni, że nadmierny wzrost liczby ludności jest niekorzystny dla państwa. Według nich bogactwo kraju jest niezależne od liczby ludności, a tylko od wielkości produkcji.

Eksplozja demograficzna w XIX wieku spowodowana rewolucją przemysłową i postępem w medycynie przyczyniła się do tego, że polityka ludnościowa zyskiwała na znaczeniu oraz doczekała się kilku ciekawych teorii naukowych. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje teoria o wzroście ludności Thomasa Malthusa (1766−1834). Według angielskiego uczonego przyrost ludności jest wykładniczy (geometryczny), zaś przyrost produkcji żywności liniowy (arytmetyczny), co prowadzi do nieuchronnej kolizji i głodu.

Malthus głosił konieczność ograniczania przyrostu liczby ludności m.in. poprzez „wstrzemięźliwość moralną”, czyli opóźnienia małżeństwa i abstynencji seksualnej do czasu, aż przyszli rodzice będą w stanie zagwarantować swojemu potomstwu odpowiedni poziom życia. Był także orędownikiem nieudzielania pomocy finansowej ubogim przez państwo, gdyż uważał, że przyczynia się to tylko do wzrostu obszaru biedy (…)

Polityka ludnościowa − definicja i rodzaje

Polityka ludnościowa to wszelkiego rodzaju działania państwa i jego instytucji, mające na celu ukształtowanie takich stosunków ludnościowych, aby osiągnięta została określona liczba oraz struktura ludnościowa. Rozsądnie prowadzona polityka ludnościowa wpływa m.in. na strukturę ludności według płci lub wieku, na przyrost naturalny bądź na rozmieszczenie terytorialne ludności. Zadaniem nadrzędnym polityki ludnościowej jest wpływanie na zachowania demograficzne ludności danego państwa.

W nauce wyróżniamy zazwyczaj dwa rodzaje polityki ludnościowej: politykę pronatalistyczną (proludnościową) oraz politykę antynatalistyczną (antyludnościową).

Polityka pronatalistyczna (proludnościowa) to polityka ludnościowa mająca na celu zwiększenie liczby urodzeń. Polityka ta polega na tworzeniu przez państwo różnego rodzaju zachęt materialnych i moralnych do zwiększenia liczby dzieci w rodzinach i w otaczaniu szczególną opieką rodzin wielodzietnych. Państwo tworzy pod tym kątem instytucjonalno-prawne, organizacyjne i fiskalne rozwiązania systemowe, zachęcające rodziców do posiadania więcej niż dwojga dzieci (poprzez różnego typu zasiłki, ulgi np. bezpłatną edukację, dobry system zdrowotny, zakup przyborów szkolnych, wydłużanie urlopu macierzyńskiego).

Polityka antynatalistyczna (antyludnościowa) to polityka ludnościowa nastawiona na ograniczanie liczby urodzeń i zmniejszanie tempa przyrostu naturalnego. Narzędziem tego rodzaju polityki mogą być wszelkiego rodzaju ustawy oraz rozwiązania administracyjne nakładające kary finansowe dla rodzin wielodzietnych lub wręcz zakazujące posiadanie ponadnormatywnej liczby dzieci.

Niektórzy badacze wyróżniają jeszcze trzeci rodzaj polityki ludnościowej tzw. neutralną politykę ludnościową. Jak sama nazwa wskazuje, tego rodzaju polityka ludnościowa zakłada, że państwo powinno pozostawiać sprawę prokreacji do indywidualnego, swobodnego rozważania jednostek w społeczeństwie. Polityka ta zakłada brak ingerencji państwa w kształtowaniu stosunków ludnościowych swoich obywateli.

Polityki ludnościowe na świecie

AFRYKA

Wzrost ludności w Afryce przez wieki ograniczany był trudnymi warunkami naturalnymi (pustynie), wojnami, chorobami oraz handlem niewolnikami. Sytuacja uległa zmianie dopiero w drugiej połowie XX wieku. Wtedy to w znacznej części krajów afrykańskich nastąpiła eksplozja demograficzna spowodowana wydłużeniem życia, spadkiem śmiertelności wśród niemowląt oraz zniesieniem niewolnictwa i odzyskaniem niepodległości przez dużą liczbę państw afrykańskich (…)

Afryka jest przeludniona. Kontynent afrykański liczy obecnie ok. 1 mld ludzi, co według wielu badaczy i tak jest już wartością zbyt dużą w porównaniu do możliwości produkcyjnych żywności i zasobów wody pitnej kontynentu. Według prognoz, przy obecnym tempie przyrostu naturalnego w 2100 roku Afrykę będzie zamieszkiwać ok. 3 mld ludzi, czyli trzy razy więcej niż obecnie.

Czarny Ląd bez racjonalnej polityki ludnościowej stanie się kontynentem bardzo przeludnionym, gdzie bieda i AIDS (lub inne choroby) będą co roku zbierały ogromne żniwo śmierci.

AMERYKA PÓŁNOCNA I POŁUDNIOWA

Rozwój liczby ludności na kontynentach amerykańskich na większą skalę nastąpił w XIX wieku wraz z rozpoczęciem wielkich fal migracji z Europy i Azji. Według obecnych wyliczeń Amerykę Północną i Południową zamieszkuje łącznie ok. 1 mld ludzi (…)

Według prognoz kontynenty amerykańskie w 2100 roku będą liczyć łącznie ok. 1,2 mld osób. Wzrost liczby ludności w Ameryce Północnej i Południowej nie powinien spowodować przeludnienia tych kontynentów (wiele terenów jest tam jeszcze słabo zaludnionych np. w Argentynie, Kanadzie i Brazylii). Jedynie Stany Zjednoczone mogą obawiać się zbyt dużego przyrostu ludności (315 mln w 2012 roku może wzrosnąć do nawet 600 mln w 2100 roku). Jednak według wielu analityków, dzięki restrykcyjnemu prawu imigracyjnemu i zmniejszającemu się przyrostowi naturalnemu mniejszości etnicznych, USA nigdy nie osiągnie aż tak wielkiej liczby ludności.

AUSTRALIA I OCEANIA

Polityka ludnościowa w Australii od samego początku jej zaistnienia związana była głównie z kształtowaniem procesów imigracyjnych. Do momentów powstania pierwszych osad ludności rasy białej w 1788 roku, na kontynencie australijskim żyło niewielu mieszkańców ludności rdzennej (Aborygenów). Wraz z powstaniem pierwszych kolonii karnych nastąpił proces zasiedlania Australii na większą skalę (…)

Obecnie Australię i Oceanię zamieszkuje ok. 35 mln ludzi. Według prognoz w 2100 roku obszar ten będzie zamieszkiwany przez 75 mln ludzi. Dzięki dużej powierzchni i ciągłemu postępowi technologicznemu można zaryzykować stwierdzenie, że na kontynencie australijskim w przyszłości nie dojdzie do zjawiska przeludnienia.

AZJA

Odmienny obraz niż w Australii i Oceanii można zaobserwować na kontynencie azjatyckim. Azja już teraz jest przeludniona. Według prognoz w przyszłości może być jeszcze gorzej. Toteż wprowadzenie polityki antynatalistycznej dla wielu państw może okazać się jedynym sposobem zapobieżeniu zjawiska ogromnego przeludnienia i związanych z tym zjawiskom głodu, epidemii chorób oraz biedy.

Świadomość przekraczania punktu tolerancji środowiskowej na kontynencie azjatyckim od lat widoczna jest w większym lub mniejszym stopniu w polityce ludnościowej państw azjatyckich, szczególnie Indii i Chin.

Indie obecnie liczą ok. 1,2 mld ludności, a przy tym tempie wzrostu ludności w 2100 roku mogą liczyć nawet 1,5 mld mieszkańców i stać się najludniejszym krajem świata. Świadomość ogromnych zagrożeń wynikających z eksplozji demograficznej władzom indyjskim towarzyszą już od momentu odzyskania niepodległości w 1947 roku. Już wtedy pierwszy minister zdrowia, w ślad za Mahatmą Gandhim, promował seksualną wstrzemięźliwość. W 1951 roku to właśnie w Indiach powstał pierwszy na świecie program regulacji urodzeń. Jednak jak każdy prototyp był daleki od doskonałości: stawiał głównie na dobrowolną sterylizację i nie został przyjęty z entuzjazmem (…)

Inaczej przedstawia się polityka antynatalistyczna Chin. W Państwie Środka nie ma żadnych przeszkód (ustrój komunistyczny) w wprowadzeniu odpowiednich praw lub polityk podyktowanych interesem państwa. Polityka antyludnościowa Chin skupia się na polityce jednego dziecka.

Zgodnie z promowanym przez nią modelem, każda para w Chinach powinna mieć tylko jedno dziecko − posiadanie większej liczby potomstwa nie jest formalnie zakazane, ale obarczone wieloma dolegliwościami prawnymi oraz ekonomicznymi. Od momentu wprowadzenia tej polityki, czyli od 1977 roku szacuje się, że w ten sposób do 2000 roku w Chinach urodziło się o 250 milionów mniej ludzi (…)

Według szacunków Chiny liczą obecnie 1,35 mld ludzi. Kontynuacja polityki jednego dziecka do 2100 roku może spowodować skurczenie się liczby mieszkańców do 920 mln ludzi. Chiny są jedynym państwem na świecie, gdzie polityka antynatalistyczna przynosi w pełni zamierzone efekty. Warto sobie jednak zadać pytanie, jakim kosztem osiąga się ten cel?

EUROPA

Europa jest przykładem kontynentu, gdzie o polityce ludnościowej w dużym stopniu decydowała sytuacja: polityczna (wojny), ekonomiczna (kryzysy) oraz demograficzna (np. proces starzenia się ludności). Ogólnie w Europie przez wieki prowadzona była i jest polityka pronatalistyczna.

O rozwoju polityki pronatalistycznej na Starym Kontynencie na większą skalę można mówić od czasów zakończenia II wojny światowej. Ogromne straty wojenne spowodowały, że w Europie nastąpiło zjawisko tzw. wyżu kompensacyjnego. Polegał on na szybkim, niekontrolowanym wzroście liczby ludności spowodowanym dążeniem społeczeństwa do wyrównania strat wojennych. Wyż ten, często nazywany też baby boom’em, spowodował, że w Europie zaczęto coraz bardziej myśleć o polityce ludnościowej.

Ogromny wzrost liczby ludności połączony z trudnymi warunkami życia powojennego spowodował, że państwa europejskie zaczęły powoli wprowadzać udogodnienia mające pomóc rodzinom w wychowywaniu potomstwa. Na szeroką skalę zaczęto rozwijać sieć szkół i placówek medycznych przeznaczonych dla najmłodszych obywateli. Dodatkowo, niektóre państwa wprowadziły zasiłki rodzinne (bezpośrednią pomoc finansową) dla biednych i wielodzietnych rodzin.
Przykładami krajów europejskich, które do dziś w znacznym stopniu wspierają politykę ludnościową pronatalistyczną jest Francja i Szwecja (…)

Także w Polsce polityka prorodzinna i proludnościowa zyskuje na znaczeniu. Jeszcze nie tak dawno jedyną zachętą do posiadania dzieci w naszym kraju był zasiłek rodzinny wypłacany na każde dziecko, pod warunkiem posiadania odpowiednio niskich dochodów. W 2006 roku zaczęto wypłacać pierwsze becikowe, czyli jednorazowe zapomogi z tytułu urodzenia się dziecka. W 2010 roku wprowadzono urlopy ojcowskie oraz możliwość wykorzystania części urlopu macierzyńskiego przez ojca tzw. urlop tacierzyński. Od września 2013 roku urlop macierzyński ma zostać wydłużony z 6 miesięcy do 12 miesięcy (…)

Według szacunków obecnie Stary Kontynent zamieszkuje ponad 770 mln ludzi. Przy utrzymujących się trendach demograficznych (spadek dzietności) w 2100 roku Europa może liczyć tylko 600 mln mieszkańców. Kontynent europejski będzie jedynym, gdzie liczba ludności będzie spadać, a nie wzrastać.

Podsumowanie

Według wielu prognoz demograficznych w 2100 roku na Ziemi będzie żyło ok. 11 mld ludzi. Już teraz wielu badaczy uważa, że osiągnęliśmy punkt krytyczny tolerancji naszej planety na tak dużą liczbę jej użytkowników. Polityka ludnościowa to jedyny pokojowy sposób rozwiązania czekającej nas kwestii przeludnienia świata.

 

GRUPA MEDIA INFORMACYJNE & ADAM NAWARA

Reklamuj się razem z Grupa Media Informacyjne
Banner Ads Post

Contact Us